1 września 2011

poszukiwanie Bleki

fot. MD
Dzisiaj po raz kolejny życie pokazało jak fantastyczni są moi przyjaciele i znajomi. O 6 rano zaczęłam poszukiwania mojej kotki Bleki, która wymknęła się cichaczem na klatkę schodową, z której zniknęła. Istniały tylko dwie możliwości: jest u kogoś w mieszkaniu lub co gorsza powędrowała na pole :(. Poszukiwania trwały 16 godzin, szybko rozwieszaliśmy plakaty, ogłoszenia na społecznościówkach, do schroniska. O 20.00 podjęliśmy kolejną próbę poszukiwania koci. Z latarkami, karmą szukaliśmy po wszystkich zakamarkach, krzakach, na drzewach, śmietnikach, w piwnicznych okienkach, tam, gdzie wystraszony kociak może się schować. Ludzie na ulicy często pytali czy kocia się już odnalazła. Dostałam też kilka telefonów o różnych czarnych futrzakach wałęsających się po okolicy. O 22.00, kiedy postanowiliśmy jeszcze raz sprawdzić najbliższą okolicę okazało się, że sąsiad zamknął przypadkiem Blekusie w mieszkaniu. Wszyscy odetchnęliśmy z ulgą. Moi drodzy pamiętajcie, szybka informacja zwiększa szanse na odnalezienie pupila. A ja gorąco wszystkim dziękuję za ciepłe słowa otuchy i wsparcie w szukaniu Blekulki.
Kochani jesteście :D :*
ps. godz. 3.45 - (noc) to Pani szuka kota? Jest tu na ulicy taki czarny kotek...:)