19 października 2013

Kocham moje psy i wiem co dla nich jest dobre - czy na pewno?

Ostatnio ukazał się na znajomym blogu wpis dotyczący uczestnictwa w zawodach dogtrekkingowych i stresie. Na pozór błahy temat, wywołujący dużo emocji, bo przecież sport to zdrowie, a psy uwielbiają z nami spędzać czas. I tu prawie bym się zgodziła, ale prawie.
Jako była zawodniczka pamiętam zastrzyk adrenaliny i ekscytację związaną  z zawodami ale pamiętam też liczne choroby, stres, spadki formy i ogromną presję psychiczną - a przecież sport to zdrowie ;)
Obserwując zachowania psów, ich wzajemne relacje, to w jaki sposób sygnalizują nam pewność siebie lub jej brak, upewniam się tylko w przekonaniu, że zbyt często jesteśmy zaślepieni swoimi ambicjami i wrzucamy nasze kochane czterołapy w sytuacje trudne dla nich. Może zbyt trudne. Dlaczego? Z barku wiedzy - niestety.
Próbujemy na siłę "socjalizować", "odwrażliwiać" uzurpując sobie prawo do wiedzy absolutnie słusznej na temat tego, co przeżywa nasz ukochany pies i co jest dla niego najlepsze.
Jestem właścicielką trzech psów o różnym temperamencie, różnej odporności na stres, o innej reakcji na nowe wyzwania, o różnym progu reagowania, o różnym stanie zdrowia. Wiem, że żaden z nich nie nadaje się na masowe imprezy. Dlaczego? Bo wiem, jak będą reagować podczas takiej imprezy i ile ich będzie kosztować moja przyjemność.