8 października 2013

Pies w "szkole"

Refleksja: zbyt często wrzucamy psy w sposób nieodpowiedzialny w sytuacje dla nich nieodpowiednie.
Jako szkoleniowiec zastanawiam się czy to brak etyki zawodowej, wiedzy, a może zwykła ignorancja.
Proponowane ciasne sale szkoleniowe, brak możliwości odejścia od sytuacji stresującej, oczekiwania "instruktora", presja właściciela i w ty wszystkim nasz "kochany" pies. Zestresowany, dyszący, bez możliwości zwiększenia dystansu. Często skarmiany pasztetem, łososiem, kiełbasą, mający mętlik w głowie, a to wszystko w imię "pozytywnego szkolenia psów". Nie dziwię się, że pozytywne szkoły dostają etykietkę parówkowych, a chwytliwa nazwa "pozytywne" przyciąga klientów. A gdzie w tym wszystki komfort psa?